jmm | e-blogi.pl
_blog jmm
Mój przyjacielu... 2018-11-13

I  co z tego, że cię lubię. . 


Już na wstępie, wiedziałeś, że nie będziesz mógł być na zawsze... Ze nie będziesz przy mnie. Mówiłeś, że nigdy nie odejdziesz, a wiedziałeś, że obiecać tego nie możesz...


Co z tego, że Cię lubię jak musiałam odejść... 


Musiałam zostawić swoje zamki, jakby były z piasku i się rozpadły....


Tak, rozpadłam się na kawałki 


I nawet jak mi dziś smutno... Nie mówię Ci tego 


Nawet jak mi źle, nie widzisz 


Nawet jak chce, żebyś mnie przytulił... Nie robię tego... 


A dziś .. Dziś brak Ci nawet odwagi, 


Dzis milczysz, bo co tu więcej mówić... 


Powiedzieć, nie to nie prawda... Jak wiesz, że już wiem za dużo 


Choć wiem, że chciałbyś co innego powiedzieć... 


Lecz nie możesz... 


Milczysz, tak łatwiej... 


Obawiasz się, tylko czego... 


Być może, że zbyt blisko jestem prawdy, że zniszcze ci Twój szczęśliwy świat... 


Nie, nie zniszcze, nie nie wejdę w nie butami... 


Jedyne czego chce, to przyjaźni, szczerej prawdziwej... Prostej przyjazni


Kogoś do kogo mogę napisać jak się cieszę z czegoś, jak udało mi się coś 


Kogoś komu mogę wysłać smutna minę i usłyszę.,, jestem,, 


Nie wymagajmy od siebie nic 


Po prostu bądźmy dla siebie światłem, gdy smutek uderza, gdy ciemno i pusto... 


Bez słów buziak przytulam, zamiast tego jak minął dzień, jak się dziś czujesz


Prosta przyjaźń, gdzie wiesz, że możesz zadzwonić i poprawić sobie humor... 


Dziś nawet na klamstwo za późno... 


Dziś wiem, że boisz się, że to przegrana sprawa... 


Gdzie nie ma wyjścia, gdzie nic się nie zmieni... 


Łatwiej nie odebrać telefonu 


Stchorzyc... 


Dziś łatwiej a i udać, że nic nie było... 


 


DZIŚ NIE WIEM CO JEST PRAWDĄ, A CO NIE 


DZIS NIE IWEM JAKIE BYŁO MIEJSCE MOJE W TWOIM ŻYCIU 


DZIŚ... ZABRAKŁO MI I SIEBIE I CIEBIE .. 


DZIŚ NIE CHCE NIC WIĘCEJ... TYLKO PRZYJACIELA... 


 


 


Boję się... 2018-11-07

Tracę nadzieję na nowy dzień, na nowy początek...


Często zastanawiam się, czy to ze mną coś nie tak,


czy po prostu nie trafiłam na tą właściwą połowę...


boję się...


że się poddam


że nie podołam


że nie uda mi się uciec przeszłości


 


boję się myśli, słów i czynów


brak wiary zagląda przez okna


przygląda mi się smutno


Nadzieja schowała się za fotel


 


Boję się...


 


Bądź przy mnie 2017-09-26

Gdy będziesz przy mnie... ja wiem, że nie wszystko zrobię dobrze


Czasami krzyknę, czasami się obrażę, niekiedy zamknę się w sobie albo będę chodziła z nadąsaną miną.


Nie zawsze umiem robić tak jakbym chciała, nie zawsze umiem powiedzieć o co mi tak naprawdę chodzi...


A wtedy..


gdy krzyknę, otul mnie ramieniem -  krzyczę, bo jest mi za ciężko, bo inaczej już nie umiem, nie wiem jak dotrzeć do ciebie, albo też krzyczę, bo się boję... krzyczę, bo nie mam już sił, krzyczę, bo tak bardzo boli tu w środku.


I jedyne co mi wtedy potrzeba to twoje ramiona i zrozumienie.


Jedyne czego wtedy chce to wsparcia, bo najwyraźniej sobie nie radzę.


 


A kiedy się obrażę, daj mi czas,bym zrozumiała o co mi właściwie chodzi. Być może niepotrzebnie staję uparta i myślę, że to ja mam rację. Daj mi czas, żebym mogła ci powiedzieć, dlaczego po co i jak. Nie zagłuszaj mnie wtedy, tylko posłuchaj. Posłuchaj -  a wtedy się broń. Ale nie rań mnie, żebym ja ciebie nie musiała ranić. Bo będę się broniła. Postaraj się mnie zrozumieć, wytłumaczyć swoje racje.


Razem damy radę, tylko mnie nie puszczaj...


 


A gdy się zamknę w sobie, nie odchodź za daleko. Podejdź, obejmij, poczekaj. Pocałuj w czoło i powiedź, że mnie kochasz. Bo ja tak naprawdę nie chcę się zamykać w sobie. Chcę żebyś był przy mnie, żebyś stał obok i mnie wspierał. Chcę czuć twoje ciepło..


A gdy nadejdzie ten dzień, kiedy nic nie będzie mnie cieszyło... uśmiechnij się do mnie, zrób kanapkę, pobądź ze mną, wyciągnij z domu, nie smuć się na mnie...


najwyraźniej nie podołałam trudom dnia codziennego, najwyraźniej zmęczyło się moje serce i umysł, po prostu nie mam sił nawet się cieszyć.


A wtedy ty bądź przy mnie... bym mogła ogrzać moje serce.


 


Nie krzycz na mnie, bo i ja krzyknę.


Nie odwracaj głowy, bo i ja odwrócę.


Nie zamykaj się w sobie, bo i ja się zamknę.


 


Jeżeli podasz mi soją dłoń, otoczysz ramieniem, szepniesz, że kochasz i mocno przytulisz...


podzielę się tym samym


 


 


 


być może rozum wie, a serce jeszcze ucieka... 2017-09-13

Tato.. wiesz dziś stoję na skraju życia. Stoję jakby nad przepaścią i tak patrzę na ta otchłań, patrzę i patrzę... tylko patrzę. I taki spokój mam w sobie, że aż przeraża. Spokój, choć wali się świat, choć serce nie wie jak bić, oczy nie wiedzą, gdzie spojrzeć, a stopa nie potrafi wybrać kierunku. I w tym wszystkim jestem ja.. I czym jest ten spokój, te puste spojrzenie. Boję się, że ciszą przed burzą. Chyba zawiodłam się tato za dużo, chyba w środku gdzieś tam głęboko ugrzęzło dużo uczuć i z czasem spróbują się wydostać.


Tato.. wiesz co jest najgorsze? Zawiodłam się na nim i na sobie też.. nie dostrzegłam, że sama na to wszystko pozwalam, a świat walił się cegła po cegle. I nie wiem czego się boję...  być może to strach przed nieznanym. Tak tato, całe życie mi się zmienia, a ja nie wiem czemu znów mi nie idzie to moje życie małe. Być może nie zauważyłam, że zbyt wiele wymagam od życia, aniżeli dostać mogę. Być może popełniłam tyle błędów i czas tylko pokaże ile. Być może te małe marzenia były zbyt duże dla drugiej osoby. Nie wiem tato... być może rozum wie, a serce jeszcze ucieka.


Wiesz tato, chyba zbyt trudno mi dziś, zbyt ciężko, bo wiem ze przed samą sobą muszę się przyznać, że i ja w tym całym moim życiu  nawaliłam, tak nawaliłam.. ta lekcja jest trudna wiesz... za mało w moim sercu wykrzykników a za dużo znaków zapytania.


 


Tato choć boję się jutra, spokojna pójdę w dalszą drogę. mam tylko nadzieję, że po drodze się nie rozsypię na kawałki...


Człowiek odchodzi po cichu 2017-06-23

odchodzisz,


nie tak łatwo zostawić wszystko za sobą


nie tak łatwo zacząć wszystko od nowa


poskładać swoje życie od nowa


poskładać zabawki i wspiąć się na szczyty odwagi 


i po prostu odejść... jak gdyby nie walił się nam świat


Jak gdyby byśmy się nie bali ...


tego co zostawiamy


tego co przed nami


ale mimo to...


odchodzimy po cichu,


domykając drzwi za sobą


i zamykając serce, na chwilę, na ułamek sekundy,


na miesiąc,


na rok albo dłużej...


po prostu odchodzimy 


koniec 2017-02-17

Wiesz mój drogi przechodniu...


Kiedy jest koniec drogi?


Kiedy wiesz, że nie ma się po co odwracać.


Kiedy łzy zalewają najgłębsze zakamarki Twojego "Ja"


Kiedy czujesz i wiesz, że już nie umiesz spojrzeć w tył,


by podnieść cegłę, która upadła...


 


Ona upadła, jedna po drugiej,


aż jedna spadła na połamane kawałki twego serca...


ono pękło, wiesz...


ono nie pozbiera się w ten sposób.


 


Musisz zebrać połamane kawałki serca


i pójść dalej,


złożyć kawałek po kawałku


OD NOWA...


tak mój drogi... od nowa


Odwaga 2016-09-01

Czasami... potrzeba po prostu odrobiny odwagi. Niekiedy musimy po prostu postawić krok do przodu i nie odwracać się do tyłu...


Odwaga...


... odważyć się puścić kogoś rękę, która może i dawno już nas nie trzymała,


... podnieść z uśmiechem głowę, gdy łzy zalewają całe serce


... wyjść z cienia, choć razi nas słońce


... pokonać siebie samego


Odwaga....  czasami uczę się nowych kroków jak dziecko, próbuję wymazywać sny, choć kryją się w nocy w cieniu. Z dnia na dzień uczę się uśmiechać... tak, uśmiechać. Proste, a jednak tak ciężko czasami. Czasami zamazany obraz marzeń przyćmiewa mój nowy dzień.


Jestem jak ptak, który przysiadł za długo i boi się pofrunąć dalej. Odwaga... nadal się Ciebie uczę każdego dnia. NIE OPUSZCZAJ MNIE!


Dziś... 2016-04-06

Dziś... pora wiedzieć kiedy ze sceny zejść...


W labiryncie... 2016-03-19

Nie nauczyłam się jeszcze patrzeć, jak ludzie odchodzą. Każdy musi pójść swoją drogą, tak ot już jest. To taka swoista forma labiryntu, w którym każdy z nas poszukuje tej właściwej ścieżki, by dotrzeć do celu- wyjście A, B czy C. Jedni od razu trafiają do celu, inni gubią się, skręcają w zaułki, wracają się w tył, by znaleźć znów właściwy tor... mijamy się co dnia szukając wciąż z nadzieją w sercu, że to właśnie ta droga,... że to właśnie TA droga, ta właściwa... niekiedy można nazwać to fatum lub zrządzeniem losu, gdy pojawia się drugi przechodzeń, który tak samo jak my poszukuje szczęścia, jakiego mało, hmhmm i tak ramię w ramię, krok po kroku niekiedy ze łzą czy też z uśmiechem na twarzy, szybkim krokiem lub też ledwo co idziemy do przodu. Wierzymy, że to wyjście, to wyjście A czy B, do którego w końcu udało nam się dotrzeć, to tu odnajdziemy spokój, ukojenie... tak, ukojenie. Być może jednak stajesz wyszedłeś z tego labiryntu, a to jednak nie to, czego chciałeś i wtedy wracasz się i szukasz nowych rozwiązań, tej nowej drogi i nowego wyjścia. Ludzie idą w prawo w lewo, idą przechodzą, przysiadają się na dłużej i na krótko... nasze drogi często krzyżują się, spotykamy niektórych po wiele razy chociażby na ułamek sekundy. Jedni towarzyszą ci w tym labiryncie tak długo, że aż ciężko ci wypuścić ich ze swoich dłoni, z sentymentem pozwalasz odejść, iść swoją własną drogą, choć byś nawet bardzo chciał, żeby ta twoja była też właśnie ich drogą...


I tak też wiesz, nie wiem jak ty, ale ja nie nauczyłam się jeszcze bez smutku w sercu przyglądać się jak przyjaciele, ważni mi kompani, którzy przez długi czas towarzyszyli mi w tym labiryncie odchodzili, znikali z mojego życia... wiem tak to już wszystko zbudowane jeden podchodzi drugi przychodzi, ale tak jakoś ciężko przyglądać się jak wszystko z dnia na dzień staje się takie inne, takie obce i twarze stają się sobie obce... i czasami idziesz krok w  krok z kimś, kto był dla ciebie jak brat, siostra a teraz nawet dłoni nie wyciągnie w twoją stronę, zniknie za zakrętem szybko bez odwrócenia głowy.... 


 


... żal mi wielu dróg, brak mi wielu oczu ust i uszu. Gdybym mogła wróciłabym w tył... nie, nie zmieniałabym tego co było... wróciła bym do tych chwil mniej i więcej ważnych, do tych twarzy, do tych serc, do tych śladów stóp... przeżyłabym wszystko od nowa po raz drugi i nie zmieniałabym niczego... rozkoszowała bym się tym, co mi uciekło, co minęło i nie wróci.


Wejdę na tą górę 2016-02-18

Życie  ehhhhhhhhh...


Nie wiem ile razy będę musiała wspinać się na tą górę, nie wiem ile razy będę musiała ominąć te kamienie rzucane mi pod nogi, nie wiem ile razy wiatr spotęguje swą siłę, by zdmuchnąć mnie jak puch marny, NIE WIEM!!! Jednakże jedno co wiem, to to, że muszę tam wejść, wspiąć się, muszę, MUSZĘ! By móc z całych sił, z całego serca wykrzyczeć to wszystko, co mnie boli. To wszystko co siedzi we mnie, to wszystko co nie pozwala mi oddać uśmiech chociażby w ten zwykły dzień, jak dzisiaj. Dzisiaj szyderczym śmiechem się zadawalam, śmieję się sama do siebie, sama z siebie, sama o coś i po nic zarazem. A po co?.... by ukryć przed samą sobą, jak bardzo chce mi się krzyczeć z żalu, z z bezradności... Chcę krzyczeć!...


Wiem ile dróg przed sobą mam, wiem ile ścieżek mogę obrać, wiem, że nawet jak podążę tą najtrudniejszą drogą, będzie tam czekała na mnie nowa JA... potrafię postawić stopę o krok dalej. Wszytko wiem, wszystko rozumiem, ale tak bardzo mi się Krzyczeć chce, płakać, wyć, spuścić głowę, uklęknąć, wejść pod prysznic i stopić się z wodą.


Życie moje , dam radę, upadnę i się podniosę, upadnę i wstanę i nawet kolejny raz, by unieść się z powrotem, tylko mi tak dziś jakoś ciężko, choć wszystko rozumiem, choć wszystko wiem, dziś pustka przebija się przez szybę i lśni w kroplach deszczu, które po niej spływają.


Wejdę życie moje na tą górę, wykrzyczę, co mnie boli, i wtedy odwrócę się do Ciebie i uśmiechnę, by resztkami sił pójść dalej, silniejsza o krok poprzedni.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]